Sankcja kredytu darmowego: banki z najlepszą obsługą procesową wciąż wygrywają z kredytobiorcami

Sprawy dotyczące sankcji kredytu darmowego (SKD) wchodzą właśnie w decydującą fazę, która ukształtuje linię orzeczniczą na najbliższe lata. Obecnie zakończyły się już praktycznie wszystkie kluczowe postępowania przed Trybunałem Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE), na rozstrzygnięcie których oczekiwał Sąd Najwyższy, zawieszając własne postępowania o sygnaturach akt III CZP 3/25 i III CZP 15/25.

Mowa tu o głośnych sprawach przed TSUE: C-566/24, C-744/24 oraz C-831/24. Bilans tych postępowań nie przyniósł jednak oczekiwanego przez kredytobiorców przełomu:

  • Pierwsze z nich zostało umorzone bez merytorycznego rozstrzygnięcia.
  • Drugie zakończyło się wyrokiem, który z uwagi na swoją ogólność jest obecnie interpretowany przez każdą ze stron na własną korzyść.
  • Ostatnie ma znikome znaczenie dla systemowego sporu – należy bowiem oczekiwać, że TSUE (zgodnie z opinią Rzecznika Generalnego) ograniczy odpowiedź wyłącznie do wąskiej kwestii badania uchybień w umowie przez sąd z urzędu.

Wbrew medialnej narracji kreowanej przez drugą stronę sporu, obecnie jedynie kilka ośrodków sądowych w Polsce regularnie wydaje rozstrzygnięcia niekorzystne dla sektora bankowego. Dominująca większość sędziów wciąż z dużym dystansem i ograniczonym entuzjazmem przygląda się argumentacji kredytobiorców, ich pełnomocników oraz masowo powstających kancelarii odszkodowawczych czy firm windykacyjnych, które skupują tego rodzaju roszczenia w drodze cesji. W dalszym ciągu – nawet uwzględniając wyrok w sprawie C-744/24 – nie można mówić o jakiejkolwiek strategicznej porażce banków czy trwałym przeforsowaniu niekorzystnej dla nich wykładni przepisów dotyczących obowiązków informacyjnych. Banki udowadniają, że potrafią skutecznie wykazywać brak proporcjonalności sankcji w stosunku do rzekomych, często wyłącznie formalnych uchybień.

W obecnym punkcie zwrotnym kluczowe staje się korzystanie z wyspecjalizowanej obsługi prawnej, która potrafi elastycznie reagować na dynamiczną sytuację orzeczniczą. W sprawach o SKD banki wciąż dysponują niezwykle silnymi kartami procesowymi, które muszą być jednak wykładane na stół w sposób przemyślany.

Sądy są obecnie zasypywane szablonowymi pozwami. W tym gąszczu spraw kluczowe stają się dwa elementy:

  1. Selekcja i precyzja argumentacji: Obszerne, wielostronicowe pisma procesowe, ze względu na stopień skomplikowania i natłok spraw, bywają trudne w percepcji dla sędziów. Kluczem jest zatem synteza i punktowe uderzanie w słabe strony konstrukcji prawnej przeciwnika (np. kwestia legitymacji czynnej przy cesjach wierzytelności czy nadużycia prawa podmiotowego – art. 5 k.c.).
  2. Mistrzostwo w wystąpieniach ustnych: Równie ważne, o ile nie ważniejsze, są celne i dynamiczne argumenty prezentowane ustnie na sali rozpraw, zwłaszcza tuż przed zamknięciem przewodu sądowego.

Doświadczenie uczy, że pełnomocnik dogłębnie wyspecjalizowany w sporach konsumenckich potrafi na ostatniej prostej zasiać fundamentalne wątpliwości w ocenie składu orzekającego. Pokazanie sądowi, że automatyzm w stosowaniu SKD przy marginalnych potknięciach informacyjnych wypacza sens unijnej dyrektywy 2008/48, to obecnie najskuteczniejsza tarcza banków. Wygrywają ci, którzy potrafią tę tarczę przekuć w precyzyjny argument na sali rozpraw.

 

 

Autor: radca prawny Waldemar Szubert

Udostępnij: